Kolejna witryna oparta na WordPressie
Header

Akademik nie miał wyglądu wieży Babel, gdyż tłum zamieszkałych w nim studentów był jednojęzyczny. Studentów zagranicznych były znikome ilości. Ci, pochodzenia polskiego, których rodzice z jakichś przyczyn żyli na stałe za granicą, wyróżniali się od pozostałej masy tylko jednym, ilością pieniędzy, którą mieli do dyspozycji. Przypomnę, że dolar miał dwa „kursy” przy wymianie na złotówki, jeden oficjalny, który wynosił 4 złote i drugi „czarnorynkowy”, liczył sobie wtedy 32 złote. Stypendium na pierwszym roku wynosiło 286 złotych na miesiąc i pozwalało pokryć, choć z wielkim trudem, koszty mieszkania w akademiku i koszty całodziennego wyżywienia w stołówkach studenckich. Dla niektórych z nas musiało to w pełni wystarczyć. Nic więc dziwnego, że młodzian typu zachodniego, dysponujący 100 dolarami miesięcznie, co dla niego było niewiele, miał 10-krotną przewagę nad biednymi krajowcami i był często przedmiotem starannej przyjaźni okazywanej mu przez niektórych z naszych „wpływowych” kolegów.

Muszę tu wspomnieć o pewnej procedurze wprowadzonej przez władze, której celem było chyba „ulepszenie” składu socjalnego studentów, a przy okazji zapewnienie lepszej kontroli nad studiującymi. Na wszystkich bowiem wydziałach niektórzy studenci byli przyjęci na studia z tak zwanej „listy rektora”. Otóż ich rezultaty z egzaminów wstępnych na uczelnię nie były znane. Po prostu byli przyjęci i kropka. Przypuszczam, że dotyczyło to przede wszystkim członków partii, którzy potem uczestniczyli aktywnie w życiu wydziałów, zasiadając w różnych zarządach studenckich, w komisjach, w prezydium wieców, akademii i temu podobnych, no i oczywiście grali pierwsze skrzypce w organizacjach, takich jak PZPR, ZMP czy ZSP. Dzięki tym różnym funkcjom stawali się bardzo szybko studentami „wpływowymi” na roku i nie było dobre dla reszty normalnych „szaraków” o tym zapominać. Wydaje się, że część z nich miała za zadanie kontrolować, a może też i informować „kogoś tam” w wypadku, gdy działalność niektórych z nas byłaby niezgodna z obowiązującą linią polityczną.