Kolejna witryna oparta na WordPressie
Header

W nowym roku akademickim wszystko szło swoim normalnym trybem. Rytualny niemal program dnia powszedniego powtarzał się bez zakłóceń. Każdego dnia po regenerującym śnie w czteroosobowym pokoju i krótkiej toalecie we wspólnych na piętrze łazienkach, po zabraniu teczki z podręcznikami i zbiegnięciu po schodach z ósemki, przychodziła chwila śniadania w jadalni akademika. Czas posiłku zależał tylko od długości kolejki, gdyż wymiana odpowiedniego kwitka na tacę z wydzieloną już na niej porcją i „pochłonięcie” jedzeniowej dawki, odbywało się błyskawicznie. Potem pędem na plac Narutowicza do przystanku 14, tramwaju, który w 25 minut dowoził nas, kolebiąc się niemiłosiernie na mało sztywnych szynach, przed gmach główny Politechniki.